Intersport Klettersteig Donnerkogel – niezwykły początek wielkiej przygody z via ferratami
Jeżeli patrząc na zdjęcia via ferrat najbardziej fascynują Cię ogromna przestrzeń pod nogami, stalowe drabiny zawieszone między skałami, pionowe ściany i widoki na alpejskie szczyty, Intersport Klettersteig Donnerkogel w Austrii jest jedną z tych tras, które bardzo szybko mogą zamienić zainteresowanie ferratami w prawdziwą pasję.
To jedna z najbardziej rozpoznawalnych via ferrat w rejonie Dachstein West. Prowadzi na Großer Donnerkogel o wysokości 2054 m n.p.m., a jej symbolem jest słynna Himmelsleiter – 40-metrowa Drabina do Nieba, zawieszona wysoko nad skalnym wąwozem.
Trzeba jednak powiedzieć jasno: nie jest to najlepsze miejsce do nauki pierwszego przepinania karabinków. Oficjalne informacje Dachstein West określają ją jako ferratę dla osób zaawansowanych. Jeżeli jednak masz już za sobą łatwiejsze A/B lub B, potrafisz prawidłowo korzystać z lonży i szukasz pierwszej dużej alpejskiej ferraty, Intersport Donnerkogel może być fantastycznym celem.
Ferrata, na której cały czas coś się dzieje
Największą zaletą Intersport Klettersteig jest jej różnorodność.
Nie jest to kilkaset metrów jednostajnego wspinania przy stalowej linie.
Na trasie pojawiają się:
- skalne trawersy,
- metalowe stopnie i klamry,
- pionowe fragmenty,
- drabiny,
- eksponowane przejścia,
- mocniejsze odcinki wymagające pracy rękami,
- przejście granią,
- ogromna przestrzeń pod nogami,
- i oczywiście słynna Himmelsleiter.
Cała ferrata została podzielona na cztery zasadnicze etapy i prowadzi powietrzną granią Donnerkogla. Samo wspinanie zajmuje orientacyjnie około 3 godzin, a na całą wycieczkę warto przeznaczyć około 5–5,5 godziny plus zapas na odpoczynek i ewentualne kolejki.
To oznacza kilka godzin prawdziwej górskiej przygody.
Już pierwsze metry pokazują charakter Donnerkogla
Początek szybko wprowadza nas w świat prawdziwych ferrat.
Pojawia się fragment około B/C, następnie płytowy trawers A/B i charakterystyczny większy krok – Spreizschritt – wyceniany na B/C.
I właśnie takie miejsca pokazują, dlaczego ferraty potrafią tak wciągać.
Na zwykłym górskim szlaku idziemy przed siebie.
Tutaj trzeba kombinować.
Gdzie postawić nogę?
Który uchwyt będzie najlepszy?
Jak przenieść ciężar ciała?
Kiedy przepiąć lonżę?
Po kilku minutach przestajesz myśleć o codzienności.
Zostaje skała, lina, kolejny krok i góry dookoła.
Kaiser-Verschneidung – tutaj zaczyna się konkretnie
Jednym z pierwszych poważniejszych sprawdzianów jest Kaiser-Verschneidung.
Oficjalny opis trasy klasyfikuje ten fragment jako C/D i wskazuje go jako jedną z dwóch kluczowych trudności Donnerkogla.
Ściana robi się stroma.
Zaczynają mocniej pracować ręce.
Trzeba dobrze wykorzystywać nogi i nie próbować podciągać całego ciała wyłącznie na stalowej linie.
Właśnie w takich miejscach początkujący ferracista zaczyna rozumieć jedną z najważniejszych zasad:
na ferracie nie wygrywa ten, kto ma największe bicepsy. Wygrywa ten, kto potrafi poruszać się spokojnie i ekonomicznie.
Kiedy wychodzimy z trudniejszego fragmentu na łatwiejszy teren, pojawia się pierwsza duża dawka satysfakcji.
A to dopiero początek.
Trawersy z ogromną przestrzenią pod nogami
Pionowa ściana bywa łatwiejsza psychicznie niż trawers.
Dlaczego?
Bo podczas wspinania patrzymy przede wszystkim na skałę znajdującą się kilkadziesiąt centymetrów przed twarzą.
Na trawersie sytuacja wygląda inaczej.
Odwracamy głowę i widzimy dolinę.
Setki metrów przestrzeni.
Odległe alpejskie szczyty.
I maleńkie budynki daleko pod nami.
Na Donnerkoglu znajduje się kilka takich fragmentów, w tym płytowe przejścia osiągające około C.
Dla jednej osoby będzie to najpiękniejsza część trasy.
Dla drugiej – największy test psychiki.
I właśnie to jest piękne w via ferratach.
Pierwsze drabiny
Na trasie pojawiają się również metalowe drabiny.
Samo wejście po szczeblach nie jest technicznie trudne.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy za plecami nie mamy ściany budynku, tylko kilkaset metrów alpejskiej przestrzeni.
Pierwszy szczebel.
Drugi.
Przepięcie karabinków.
Jeszcze kilka metrów.
Po chwili orientujemy się, że zamiast myśleć o wysokości, zaczynamy skupiać się wyłącznie na kolejnym ruchu.
Tak właśnie buduje się obycie z ekspozycją.
Nie poprzez całkowite pozbycie się strachu.
Tylko poprzez nauczenie się działania pomimo niego.
Chwila oddechu przed największą atrakcją
Donnerkogel jest dobrze zaprojektowany pod względem zmienności.
Po trudniejszych fragmentach pojawiają się prostsze odcinki.
Można odpocząć.
Rozluźnić ręce.
Napić się.
Spojrzeć na góry.
A potem docieramy w miejsce, które prawdopodobnie widzieliśmy wcześniej na dziesiątkach zdjęć i filmów.
Przed nami znajduje się:

Himmelsleiter – Drabina do Nieba
To właśnie ona zrobiła z Intersport Klettersteig jedną z najbardziej rozpoznawalnych ferrat w Austrii.
40 metrów długości.
Dwie skalne turnie.
Pomiędzy nimi głęboki wąwóz.
I stalowa drabina zawieszona w powietrzu.
Oficjalny serwis Dachstein West opisuje ją jako 40-metrową, swobodnie zawieszoną panoramową drabinę prowadzącą nad głębokim wąwozem w kierunku Donnermandl.
Na zdjęciu wygląda świetnie.
Na żywo wygląda jeszcze lepiej.
Ale dopiero kiedy postawimy na niej pierwszą nogę, zaczynamy rozumieć skalę tej konstrukcji.
Pierwszy krok na Himmelsleiter
Stoisz przy początku drabiny.
Lonża wpięta.
Kask na głowie.
Przed Tobą druga skalna turnia.
Patrzysz w dół.
I natychmiast dochodzisz do wniosku, że może jednak lepiej patrzeć przed siebie.
Pierwszy szczebel.
Drugi.
Trzeci.
Drabina lekko pracuje.
Po kilku metrach pod nogami zostaje już tylko ogromna przestrzeń.
I właśnie wtedy zaczyna się jedna z największych atrakcji tej ferraty.
Nie trzeba się spieszyć.
Krok.
Oddech.
Kolejny krok.
Po pewnym czasie zaczynasz czerpać przyjemność z miejsca, które jeszcze minutę wcześniej wydawało się absurdalne.
A kiedy docierasz na drugą stronę, bardzo często pojawia się myśl:
„Chcę jeszcze raz.”
Himmelsleiter to bardziej wyzwanie psychiczne niż siłowe
Sama drabina jest klasyfikowana około poziomu B.
Nie oznacza to jednak, że jest łatwa dla każdego.
Trudność ferraty nie zawsze wynika z techniki.
Czasami największym problemem jest ekspozycja.
Na Himmelsleiter nie ma gdzie „schować” wysokości.
Jesteśmy dokładnie pośrodku przestrzeni.
I właśnie dlatego ta przeszkoda daje tak potężną dawkę adrenaliny.
Aktualne zasady Dachstein West przewidują maksymalnie 4 osoby jednocześnie na Himmelsleiter. Na miejscu zawsze trzeba sprawdzić aktualne oznaczenia i bezwzględnie stosować się do limitów konstrukcji.
Myślisz, że po Drabinie do Nieba będzie już łatwo?
I tutaj Donnerkogel potrafi zaskoczyć.
Himmelsleiter jest najbardziej efektowną atrakcją, ale nie jest najtrudniejszym miejscem całej ferraty.
Po przejściu drabiny trzeba jeszcze dostać się na Donnermandl.
Pojawia się stromy i mocno eksponowany fragment C/D.
Oficjalny opis wskazuje go jako drugą z kluczowych trudności całej ferraty.
Dlatego trzeba rozsądnie gospodarować siłami.
Ferrata nie kończy się po wykonaniu efektownego zdjęcia na Himmelsleiter.
Przed nami nadal sporo wspinania.
Donnermandl – prawdziwie alpejski klimat
Donnermandl znajduje się na wysokości około 1920 m n.p.m.
Tutaj znów robi się stromo.
Metalowe stopnie.
Skała.
Lina.
Ekspozycja.
A dookoła coraz większa panorama Alp.
To właśnie w takich miejscach najlepiej czuć różnicę między zwykłym trekkingiem a ferratą.
Podczas zwykłego szlaku patrzymy na skalną ścianę.
Na ferracie jesteśmy na tej ścianie.
Grań – jeden z najpiękniejszych momentów wyprawy
Po pokonaniu trudniejszych fragmentów trasa zaczyna prowadzić w kierunku szczytu Großer Donnerkogel.
I zmienia się jej charakter.
Zamiast ciągłego wspinania po pionowych fragmentach zaczynamy poruszać się wysoko granią.
Przestrzeń otwiera się po obu stronach.
Przed nami kolejne skalne fragmenty.
Za nami droga, którą właśnie pokonaliśmy.
A daleko w dole znajduje się Gosautal.
To moment, kiedy adrenalina zaczyna łączyć się ze zwykłą górską satysfakcją.
Nie pokonujemy już pojedynczej przeszkody.
Zdobywamy szczyt.
Großer Donnerkogel – 2054 m n.p.m.
Meta całej przygody znajduje się na Großer Donnerkogel – 2054 m n.p.m.
Po około trzech godzinach wspinania możemy w końcu usiąść przy szczycie i spojrzeć na drogę, którą przeszliśmy.
Kaiser-Verschneidung.
Trawersy.
Drabiny.
Himmelsleiter.
Donnermandl.
Grań.
I właśnie wtedy bardzo łatwo odpowiedzieć sobie na pytanie:
„Czy via ferraty mi się podobają?”
Najczęściej odpowiedź brzmi:
„Gdzie jedziemy następnym razem?”
Widok na Dachstein – nagroda za wysiłek
Jednym z największych atutów całej trasy jest położenie.
Z Donnerkogla rozciągają się widoki w kierunku lodowca Dachstein, otaczających gór oraz całej doliny Gosau.
Właśnie dlatego warto wybrać dzień z dobrą widocznością.
Ferrata sama w sobie jest świetna.
Ale ferrata z panoramą Dachsteinu zamienia się w doświadczenie, które naprawdę trudno zapomnieć.
Czy można od niej rozpocząć przygodę z ferratami?
Tak – ale trzeba dobrze zrozumieć, co oznacza „rozpocząć”.
Jeżeli nigdy wcześniej nie używałeś lonży, najpierw wybierz łatwiejszą trasę treningową.
Jeżeli natomiast:
masz za sobą kilka łatwiejszych ferrat,
potrafisz prawidłowo przepinać karabinki,
czujesz się dobrze na trasach B/B-C,
masz odpowiednią kondycję,
i chcesz wykonać pierwszy większy krok,
Intersport Donnerkogel może być fantastyczną pierwszą poważną ferratą w Alpach.
To zupełnie inna liga niż krótka droga treningowa.
I właśnie dlatego daje tak dużo satysfakcji.
Nie trzeba od razu szukać ferraty E
W świecie ferrat bardzo łatwo wpaść w pułapkę:
B zrobione.
Teraz C.
Później D.
Potem E.
Ale stopień trudności nie mówi wszystkiego.
Donnerkogel świetnie pokazuje, że ogromną przyjemność daje połączenie umiarkowanej trudności technicznej z:
ekspozycją, krajobrazem, nietypowymi przeszkodami, długością trasy i zdobyciem prawdziwego szczytu.
To znacznie ciekawsze niż przejście kilkunastu metrów ekstremalnie trudnej, ale mało widokowej ściany.

Bezpieczeństwo przede wszystkim
Na Donnerkogel potrzebujemy kompletnego sprzętu:
- uprzęży,
- lonży via ferrata z absorberem,
- kasku,
- odpowiednich butów,
- najlepiej również rękawiczek ferratowych.
Trzeba też zwracać uwagę na pogodę.
Przy burzy stalowa lina i metalowe zabezpieczenia są poważnym zagrożeniem, dlatego Dachstein West zaleca przełożenie wyjścia przy złych warunkach lub śniegu.
Nie warto ryzykować.
Góry będą tam jutro.
Intersport Donnerkogel – ferrata, po której chcesz następnej
Najlepsze w Donnerkoglu jest to, że po kilku godzinach dostajemy kompletną górską historię.
Zaczynamy spokojnie.
Pojawia się pierwsza ekspozycja.
Potem trudniejsza ściana.
Drabiny.
Trawersy.
Napięcie rośnie.
W końcu docieramy do Himmelsleiter.
Przechodzimy 40 metrów ponad wąwozem.
Wspinamy się na Donnermandl.
Wchodzimy na grań.
I kończymy przy krzyżu na 2054 metrach.
To właśnie z takich dni później pamięta się pojedyncze momenty przez wiele lat.
Pierwszy krok na Drabinę do Nieba.
Pierwsze spojrzenie w dół.
Pierwsze C/D.
Pierwsze wejście na prawdziwy alpejski szczyt po stalowej linie.
I bardzo możliwe, że właśnie Intersport Klettersteig Donnerkogel stanie się ferratą, po której zaczniecie planować kolejne wyjazdy do Austrii, Dolomitów, nad Gardę czy do Słowenii.
Nie masz własnego sprzętu na via ferratę?
Jeżeli dopiero rozpoczynasz przygodę z ferratami, nie musisz od razu inwestować w cały własny zestaw.
Możesz wypożyczyć komplet:
uprząż + lonżę via ferrata z absorberem + kask.
Sprzęt można odebrać przed wyjazdem w naszej wypożyczalni w Katowicach lub zamówić wysyłkowo.
Dzięki temu możesz najpierw sprawdzić, czy ten rodzaj górskiej aktywności naprawdę Cię wciągnie.
A jeżeli Twoją pierwszą dużą alpejską przygodą będzie Intersport Klettersteig Donnerkogel i słynna Himmelsleiter, istnieje spora szansa, że na jednej ferracie się nie skończy.